Hejka wszystkim :} Ogłaszam że blog będzie troszkę zaniedbany przez 2 tygodnie poczynając od dnia dzisiejszego z powodu mojego wyjazdu . W wolnym czasie postaram sie coś skrobnąć :) . Czytajcie I komentujcie ! Miłego czytania kochani :*
niedziela, 10 sierpnia 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
Rozdział 4
-Gdzie my do cholery jesteśmy?! - krzyknęłam z irytacją w stronę Elian .
-Mnie się pytasz!? Nie jestem kompasem ! - warknęła dziewczyna po czym stanęła jak wryta, rozglądając się dookoła.
-Elian? Co tym razem !? - podeszłam do niej łapiąc ją za rękę. Zdecydowanie powinnam z tym skończyć! Za każdym razem gdy dotykam czyjejś dłoni dzieją się dziwne i popieprzone rzeczy.
Raz Rian pił jakieś cholerstwo, potem moja macocha gadała z jakimś popaprańcem .Gdy ja tak rozmyślałam poczułam jak ręka Elian wyślizguje się z mojej I usłyszałam cichy szelest.
-Mnie się pytasz!? Nie jestem kompasem ! - warknęła dziewczyna po czym stanęła jak wryta, rozglądając się dookoła.
-Elian? Co tym razem !? - podeszłam do niej łapiąc ją za rękę. Zdecydowanie powinnam z tym skończyć! Za każdym razem gdy dotykam czyjejś dłoni dzieją się dziwne i popieprzone rzeczy.
Raz Rian pił jakieś cholerstwo, potem moja macocha gadała z jakimś popaprańcem .Gdy ja tak rozmyślałam poczułam jak ręka Elian wyślizguje się z mojej I usłyszałam cichy szelest.
Gdy wróciłam do rzeczywistości zauważyłam że dziewczyna stojąca obok nie jest brunetką w kanarkowej krótkiej sukience. O tym właśnie mówiłam ! Musze kupić coś co będzie trzymać moje ręce przy moim ciele.
-Santana obudź się ! - krzyknęłam do siebie wymierzając sobie policzek.
-Dobrze się czujesz? -zapytał facet stojący obok mnie.
-Gdy dowiem się kim jesteś I gdzie jest moja przyjaciółka , poczuje się lepiej. - warknęłam mu w twarz . Skrzyżowałam ręce w geście oczekującym , patrząc w jego fioletowe oczy.
-Arrim , to moje ludzkie imie . - powiedział podając mi dłoń na przywitanie.
"Ludzkie imię"? Kretyn. Spojrzałam na niego ironicznie odwracając teatralnie głowę w drugą stronę .
- Pytałaś się gdzie jest Elian tak? - zapytał podchodząc bliżej .
O nie ! Co to , to nie ! W tym dniu mam już dość pewnych siebie gamoni próbujących mnie dotknąć.
Odsunęłam się od chłopaka na parę porządnych kroków po czym powiedziałam - Tak pytałam , oczekiwałam odpowiedzi ale po twojej "ludzkiej"osobie nadzieja na odpowiedz znikła.- burknęłam opryskliwie mrurząc oczy.
Teraz dopiero zauważyłam jak chłopak odbija się w świetle zachodzącego słońca.
-Haha ! Słuchaj , lubię być miły. To takie moje hobby ale jeśli trzeba będzie zrobić Ci krzywdę byś zamknęła swój szczekający dziub , zrobię to ! - parsknął opluwając mnie przy tym dużą ilości jakiegoś pyłu.
Tak, pyłu. Nie była to ślina , chłopak wydawał sie oddychać białym iskrzącym się w blasku promieni słonecznych pyłem.
-Okej. Gadaj gdzie jest Elian I o co w tym wszystkim chodzi. - powiedziałam grzecznym I potulnym tonem. Co?! Czemu ?! Nawet nie wiedziałam że mam taki ton! Ten koleś był nienormalny. To pewnie on zaczarował mój głos. Boże święty , o czym ja pieprze ? Nie ma czegoś takiego jak magia. Chyba... W tym dniu magłam się spodziewadź już wszystkiego...
-Zmądrzałaś za czasu. - uśmiechnął się Arrim , a jego purpurowe oczy błysły szkarłatem.
Otworzył usta odsłaniając swoje śnieżno białe zęby. Chwila... On miał KŁY ! Nagle z jego pleców wydostały się potęrzne ,czarne SKRZYDŁA.
Odsunęłam sie jak najdalej mogłam by nie wpaść na drzewo.
- Kim ty do cholery jesteś ?! - wykrzyknęłam czując jak moje błękitne oczy rozszerzają się a źrenice robią okrągłe niczym podstawki.
W odpowiedzi chłopak wyszczerzył kły w zadziornym uśmiechu.
Przeklęty dzień!
* Elian *
- Santana !? Gdzie ja jestem ? ... - szepnęłam nie czując dłoni przyjaciółki .
Było ciemno, widziałam tylko mrok . Nagle zauważyłam jakieś małe migoczące światełko .
Poszłam w jego stronę .
Szłam zaledwie parę minut ale wtedy wydawało się to wiecznością.
Z każdą chwilą światło robiło się coraz większe.
Wyszłam na jakąś polanę.
Piękny krajobraz lasu, łąki , kwiatów przyprawiał mnie o zawroty głowy.
Usiadłam na mięciutkiej zielonej trawie nie wiedząc co robić.
Nagle usłyszałam głos za plecami wołający moje imię.
Odwróciłam się ciekawa kto tu jest I czemu zna moje imię.
To co zobaczyłam sprawiło że serce stanęło mi w gardle.
-Babcia Arill ? - szepnęłam ze łzami w oczach widząc moją ukochaną babusie z której śmiercią nigdy się nie pogodziłam.
-Elian, moja malutka Ell . - mruknęła babcia zbliżając się do mnie.
-Babciu ! -wykrzyknęłam chcąc ją przytulić jak najmocniej potrafię. Gdy od babci dzieliły mnie centymetry coś odepchnęło mnie z ogromną siłą.
- Co do cholery ?! - wstałam wściekła z trawy patrząć w kierunku babci . Ta popatrzyła na mnie smutnie , lecz zaraz uśmiechnęła się mrugając do mojej osoby.
- Ohh, dziecko musisz się bardzo wiele dowiedzieć. - szepnęła wesoło podchodząc do mnie I łapiąc mnie za rękę. Czemu ona potrafiła mnie dotknąć lecz ja jej nie?...
Bardzo przepraszam za wszelkie niedopracowania ale rozdział był pisany na telefonie :)
wtorek, 5 sierpnia 2014
Rozdział 3
*RISHIA*
-Mów gdzie są! - gdy wszedł do pomieszczenia powiało mrożącym krew w żyłach chłodem.
Jemu nie robiło to różnicy , żeby to poczuć trzeba było mieć krew w organzimie .
-A czemu tak Ci na tym zależy? - zapytałam podnosząc jedną brew do góry. - Czyżbyś poczuł coś do naszego kochanego...
-Zamknij się! - przerwał mi stając przy łóżku na którym aktualnie się wylegiwałam. - Dobrze wiesz ,że nic do niej nie czuje. Nie mogę .- dodał.
-A co gdybyś mógł? Już dawno byłbyś w jej ramionach. Czyż nie?- nie wiem czemu myślał ,że może mną poniewierać i wydzierać mi się w twarz. Jestem silniejsza niż może sobie wyobrazić. Odkąd się znamy uważa się za mojego pana. Pff, wolne żarty.
-Rishia , nie rób ze mnie kretyna. Wiem ,że to ty rzuciłaś czar maskujący. - powiedział brunet po czym zbliżył swoje usta do mojej szyi , pocałował ją i powiedział - Wiem też dlaczego to zrobiłaś. Elian jest piękna , to prawda , ale zastanów się czy na pewno twojej rasy. Odwróciłam głowę w jego stronę i bez zastanowienia wymierzyłam mu policzek.
-Wyjdź. Spieprzaj stąd! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz.
-Prawda boli Perełko, wiem . - szepnął całując mnie w czoło.
-Dlatego ciebie tak ostatnio boli gdy mówię że kochasz córkę swojego najlepszego przyjaciela!?- parsknęłam i odepchnęłam go od siebie.
-Dobranoc Perełko . - rzucił w moją stronę wychodząc z pokoju.
Tak miałam rację, kochał ją . Gdyby było inaczej nie wyszedłby z pokoju. Był dla mnie jak ojciec , ale miłość do Santany była w rodzinie nie dozwolona. Nie ja tego zabraniam , lecz ojciec Santany. Klaus i Damon byli najlepszymi przyjaciółmi . Klaus był przy narodzinach Santany, wychowywał ją do czasu gdy skończyła 6 lat, wtedy Damon wrócił z Europy z nową nażeczoną.
Od tamtego czasu dziecko wychowywać miała kobieta o imieniu Ellie.
Klaus nie potrafił rozstać się z dziewczynką, kochał ją tak jak nigdy nikogo, nawet mnie nie darzył takim wielkim uczuciem.
Wiem ,że gdy Santana o wszystkim się dowie on będzie chciał z nią być. Życzę mu powodzenia.
Wie doskonale kim jestem , on jedyny wie.
Mała czarownica .
Na myśl o tym wybuchłam śmiechem.
-Mała czarownica? Ciekawe. - powiedziałam sama do siebie , wstając i podchodząc do palety.
Znów chciałam rysować.
Zaczęłam od purpurowego tła. Najpierw myślałam ,że będzie to jakiś krajobraz , ale gdy moja ręka uzbrojona w pędzel zarysowała szczękę wiedziałam już co nadchodzi.
Był piękny, miał purpurowe duże oczy, pełne malinowe usta...
Zdecydowanie niesamowita oraz nie ludzka uroda.
Tylko kim on był? Na pewno nie wyglądał jak człowiek, nie był też wampirem , nie mógł być wilkołakiem ani też aniołem czy czarodziejem... Więc kim był?
-Rishia , jeszcze nie śpisz? -zapytał Klaus wchodząc do mojego pokoju .
-Nie, rysowałam ale właśnie skończyłam. - rzuciłam niedbale w jego stronę. Szybko ściągnęłam paletę i położyłam ją na ziemi by wyschła .
- Może chcesz iść zobaczyć jakiś film? - Klaus ewidentnie chciał zakopać topór wojenny .
- Pewnie. - odpowiedziałam i rzuciłam się w ramiona mężczyzny.- Czasem po prostu cię nienawidzę Klaus .- mruknęłam wtulając się w jego gorący tors.
- To tak jak ja ciebie Perełko - szepnął i pocałował mnie czule w czoło.
Kocham Go jak ojca , ale mimo tego nie pozwolę mu trzymać mnie w tym cholernym zamknięciu resztę życia.
Znajdę sposób by się stąd wydostać. Najlepszym powodem do tego będzie Santana. Klaus i ona muszą być razem. Wtedy ja nareszcie będę wolna.
- Ale pomimo mojej momentalnej nienawiści do ciebie Rishio zawsze kocham cię jak moją małą córeczkę. - szepnął mi do ucha i zakręcił mną jak w tańcu.
- Jak na hybrydę jesteś całkiem uczuciowy Klaus - roześmiałam się w twarz mężczyźnie.
-Chodźmy do tego kina zanim się rozmyślę i cię tu zostawię. - zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę.
-To na jaki film?- zapytałam i zanim się obejrzałam byliśmy już w kinie pełnym ludzi .
-Mów gdzie są! - gdy wszedł do pomieszczenia powiało mrożącym krew w żyłach chłodem.
Jemu nie robiło to różnicy , żeby to poczuć trzeba było mieć krew w organzimie .
-A czemu tak Ci na tym zależy? - zapytałam podnosząc jedną brew do góry. - Czyżbyś poczuł coś do naszego kochanego...
-Zamknij się! - przerwał mi stając przy łóżku na którym aktualnie się wylegiwałam. - Dobrze wiesz ,że nic do niej nie czuje. Nie mogę .- dodał.
-A co gdybyś mógł? Już dawno byłbyś w jej ramionach. Czyż nie?- nie wiem czemu myślał ,że może mną poniewierać i wydzierać mi się w twarz. Jestem silniejsza niż może sobie wyobrazić. Odkąd się znamy uważa się za mojego pana. Pff, wolne żarty.
-Rishia , nie rób ze mnie kretyna. Wiem ,że to ty rzuciłaś czar maskujący. - powiedział brunet po czym zbliżył swoje usta do mojej szyi , pocałował ją i powiedział - Wiem też dlaczego to zrobiłaś. Elian jest piękna , to prawda , ale zastanów się czy na pewno twojej rasy. Odwróciłam głowę w jego stronę i bez zastanowienia wymierzyłam mu policzek.
-Wyjdź. Spieprzaj stąd! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz.
-Prawda boli Perełko, wiem . - szepnął całując mnie w czoło.
-Dlatego ciebie tak ostatnio boli gdy mówię że kochasz córkę swojego najlepszego przyjaciela!?- parsknęłam i odepchnęłam go od siebie.
-Dobranoc Perełko . - rzucił w moją stronę wychodząc z pokoju.
Tak miałam rację, kochał ją . Gdyby było inaczej nie wyszedłby z pokoju. Był dla mnie jak ojciec , ale miłość do Santany była w rodzinie nie dozwolona. Nie ja tego zabraniam , lecz ojciec Santany. Klaus i Damon byli najlepszymi przyjaciółmi . Klaus był przy narodzinach Santany, wychowywał ją do czasu gdy skończyła 6 lat, wtedy Damon wrócił z Europy z nową nażeczoną.
Od tamtego czasu dziecko wychowywać miała kobieta o imieniu Ellie.
Klaus nie potrafił rozstać się z dziewczynką, kochał ją tak jak nigdy nikogo, nawet mnie nie darzył takim wielkim uczuciem.
Wiem ,że gdy Santana o wszystkim się dowie on będzie chciał z nią być. Życzę mu powodzenia.
Wie doskonale kim jestem , on jedyny wie.
Mała czarownica .
Na myśl o tym wybuchłam śmiechem.
-Mała czarownica? Ciekawe. - powiedziałam sama do siebie , wstając i podchodząc do palety.
Znów chciałam rysować.
Zaczęłam od purpurowego tła. Najpierw myślałam ,że będzie to jakiś krajobraz , ale gdy moja ręka uzbrojona w pędzel zarysowała szczękę wiedziałam już co nadchodzi.
Był piękny, miał purpurowe duże oczy, pełne malinowe usta...
Zdecydowanie niesamowita oraz nie ludzka uroda.
Tylko kim on był? Na pewno nie wyglądał jak człowiek, nie był też wampirem , nie mógł być wilkołakiem ani też aniołem czy czarodziejem... Więc kim był?
-Rishia , jeszcze nie śpisz? -zapytał Klaus wchodząc do mojego pokoju .
-Nie, rysowałam ale właśnie skończyłam. - rzuciłam niedbale w jego stronę. Szybko ściągnęłam paletę i położyłam ją na ziemi by wyschła .
- Może chcesz iść zobaczyć jakiś film? - Klaus ewidentnie chciał zakopać topór wojenny .
- Pewnie. - odpowiedziałam i rzuciłam się w ramiona mężczyzny.- Czasem po prostu cię nienawidzę Klaus .- mruknęłam wtulając się w jego gorący tors.
- To tak jak ja ciebie Perełko - szepnął i pocałował mnie czule w czoło.
Kocham Go jak ojca , ale mimo tego nie pozwolę mu trzymać mnie w tym cholernym zamknięciu resztę życia.
Znajdę sposób by się stąd wydostać. Najlepszym powodem do tego będzie Santana. Klaus i ona muszą być razem. Wtedy ja nareszcie będę wolna.
- Ale pomimo mojej momentalnej nienawiści do ciebie Rishio zawsze kocham cię jak moją małą córeczkę. - szepnął mi do ucha i zakręcił mną jak w tańcu.
- Jak na hybrydę jesteś całkiem uczuciowy Klaus - roześmiałam się w twarz mężczyźnie.
-Chodźmy do tego kina zanim się rozmyślę i cię tu zostawię. - zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę.
-To na jaki film?- zapytałam i zanim się obejrzałam byliśmy już w kinie pełnym ludzi .
![]() |
| ''A co gdybyś mógł ? Już dawno byłbyś w jej ramionach.'' ~Rishia |
![]() |
| Bałam się tego rozdziału ale chyba nie wyszedł aż tak źle :) |
Rozdział 2
Jak było dziś w szkole? - zapytała Ellie gdy wykończona weszłam do domu.
-Em, okej. - odpowiedziałam wchodząc po schodach na piętro.
Nie chciałam z nią teraz rozmawiać. Mimo ,że była całkiem w porządku nie ufałam jej na tyle by powiedzieć o tym co dziś się stało. Tak na prawdę nie ufałam nikomu oprócz Elian.
Znałam ją od małego , nigdy nie zrobiła niczego złego jeśli chodziło o naszą przyjaźń. Potrafiła mnie wysłuchać i pomóc , ale też zjechać i dać w kość.
Rzuciłam się na łóżko, rozciągając swoje skrępowane przez wydarzenia dnia ciało.
Pomyślałam o moim dzisiejszym śnie.
Dziwne ,że akurat tego dnia kiedy przyśniła mi się taka scena z Rianem, on zachowywał się jakby nas coś łączyło.
Szybko odgoniłam od siebie myśl która przyszła razem z wspomnieniem Riana. To o czym myślałam było niedorzeczne oraz oburzające, ale jednak tylko takie mogło byś wyjaśnienie.
-Santana, masz gościa! - krzyknęła Ellie z przedpokoju.
Zdziwiona pobiegłam na dół sprawdzić kogo niesie.
- Elian , co się stało? - przywitałam przyjaciółkę , której się totalnie nie spodziewałam.
-Co się wydarzyło między tobą a Rianem na lekcji? - spytała dziewczyna a ja dopiero teraz spostrzegłam przerażenie w jej oczach.
- Czemu pytasz? Elian , co zobaczyłaś? - teraz nie był dla mnie ważny Rian . Elian przymknęła powieki i zsunęła się w moje ramiona.
-Ellie! Pomocy! - przerażona zaczęłam wołać kobietę , która krzątała się w kuchni.
Położyłyśmy Elian w moim pokoju . Dopiro wtedy spojrzałam na swoją macochę . Na jej twarzy malowało się osłupienie .
-Ellie? - powiedziałam łapiąc ją za rękę.
Kobieta uścisnęła moją dłoń po czym wyszła z pokoju udając się w stronę sypialni swojej i ojca.
Usiadłam na łóżku obok leżącej Elian . Miała taki nienaturalny wyraz twarzy.
Nagle dziewczyna złapała mnie za ramię jednocześnie stwarzając mi straszny ból w czaszce.
-Oni wiedzą , ukrywali to przed nami tak długo. Wszyscy krzyczą. Musimy się dowiedzieć, to jest nieuniknione. Prawda wydostanie się z mroku. - wyszeptała Elian prosto do mojego ucha po czym uwolniła moje ramię ze swojego niesamowicie mocnego uścisku.
-Elian... Co to ma znaczyć!? - wydarłam się przyjaciółce prosto w twarz po tym jak otworzyła oczy a jej twarz znów przybrała swój zadziorny wyraz.
Zupełnie nie pomyślałam wtedy o tym co powiedziała .
-Ciii. - szepnęła i wskazała w kierunku drzwi.
Wsłuchałam się w ciszę i za chwilę usłyszałam głos Ellie , rozmawiała z kimś przez telefon.
-Ona ma już wizję. Tak jestem tego pewna Klaus. - mówiła przyciszonym głosem kobieta.
Rozmówca miał nie znane mi imię , nie miałam pojęcia z kim ona rozmawia.
-Jeśli Elian zorientuje się w tym wszystkim , Santana dowie się przed swoim początkiem. - po głosie Ellie można było wywnioskować iż kobieta pomimo swojego drżącego głosu cieszy się z tego co mówi.
-O czym ona piepszy!? - zapytałam zdenerwowana Elian.
- Zamknij się i słuchaj! - skarciła mnie dziewczyna , która z grobową miną słuchała nienormalnej konwersacji.
- Klaus do cholery! Gromen tu nie pomoże! To koniec. Prawda przebiła się przez mrok. - wykrzyknęła Ellie.
Słysząc słowa które przed paroma minutami wypowiedziała Elian sparaliżował mnie strach. Gdy uświadomiłam sobie ,że Ellie wymieniła nazwisko Riana chciałam krzyknąć jak najgłośniej potrafię , na szczęście Elian powstrzymała mnie od tego kładąc swoją lodowatą rękę na moich ustach.
- Czemu jesteś taka zimna ? - zapytałam wyrywając się dziewczynie .
-To nie rozmowa na teraz. Nie możemy zostać w tym domu .- szepnęła i złapała mnie za rękę.
- A niby dlaczego? O co do cholery tu chodzi?! - zaczęłam wydzierać się w niebo głosy patrząc morderczym wzrokiem na przyjaciółkę.
-Sama nie wiem! Santana , nic z tego nie rozumiem tak jak ty. - odpowiedziała brunetka patrząc na mnie swoimi czarnymi jak węgiel oczami. -Nie wiem ale czuję ,że teraz ten dom nie jest dla nas bezpiecznym miejscem.
Doskonale wiedziałam ,że błękit moich oczu potrafi przeszywać ludzi i sprawiać ,że mówią coś czego wcale nie chcą wyjawić.
Takim właśnie wzrokiem spojrzałam na Elian , ale ta pokręciła tylko przecząco głową i powiedziała.
-Nie działa to na mnie. Nigdy nie działało. Wiesz o tym. - jej stanowczy ton zdziwił mnie w tym dniu chyba najbardziej.
Elian nigdy tak nie mówiła, zawsze zwracała się do wszystkich wesołym pewnym siebie głosem księżniczki, ale nigdy nie słyszałam przez te wszystkie lata by mówiła tak stanowczym oraz ostrym głosem.
Postanowiłam jej już nic nie mówić tylko wyjść z domu. Nie robiłam tego z powodu strachu przed Elian ale z tego iż sama zaczęłam czuć w domu dziwny chłód.
Po cichu wybiegłyśmy z domu kierując się w stronę parku ale widok chłopaka zmienił nasze plany.
-O mój boże on wszedł do twojego domu! - powiedziała Elian głośnym szeptem.
-Wiem, ale wydawał się nas nie widzieć. - powiedziałam zdezorientowana.
-Nie ważne, idźmy. - powiedziała Elian i mocno złapała moją rękę.
Nie stawiałam żadnego oporu. Chciałam jak najszybciej uciec z tego popapranego miejsca.
-Em, okej. - odpowiedziałam wchodząc po schodach na piętro.
Nie chciałam z nią teraz rozmawiać. Mimo ,że była całkiem w porządku nie ufałam jej na tyle by powiedzieć o tym co dziś się stało. Tak na prawdę nie ufałam nikomu oprócz Elian.
Znałam ją od małego , nigdy nie zrobiła niczego złego jeśli chodziło o naszą przyjaźń. Potrafiła mnie wysłuchać i pomóc , ale też zjechać i dać w kość.
Rzuciłam się na łóżko, rozciągając swoje skrępowane przez wydarzenia dnia ciało.
Pomyślałam o moim dzisiejszym śnie.
Dziwne ,że akurat tego dnia kiedy przyśniła mi się taka scena z Rianem, on zachowywał się jakby nas coś łączyło.
Szybko odgoniłam od siebie myśl która przyszła razem z wspomnieniem Riana. To o czym myślałam było niedorzeczne oraz oburzające, ale jednak tylko takie mogło byś wyjaśnienie.
-Santana, masz gościa! - krzyknęła Ellie z przedpokoju.
Zdziwiona pobiegłam na dół sprawdzić kogo niesie.
- Elian , co się stało? - przywitałam przyjaciółkę , której się totalnie nie spodziewałam.
-Co się wydarzyło między tobą a Rianem na lekcji? - spytała dziewczyna a ja dopiero teraz spostrzegłam przerażenie w jej oczach.
- Czemu pytasz? Elian , co zobaczyłaś? - teraz nie był dla mnie ważny Rian . Elian przymknęła powieki i zsunęła się w moje ramiona.
-Ellie! Pomocy! - przerażona zaczęłam wołać kobietę , która krzątała się w kuchni.
Położyłyśmy Elian w moim pokoju . Dopiro wtedy spojrzałam na swoją macochę . Na jej twarzy malowało się osłupienie .
-Ellie? - powiedziałam łapiąc ją za rękę.
Kobieta uścisnęła moją dłoń po czym wyszła z pokoju udając się w stronę sypialni swojej i ojca.
Usiadłam na łóżku obok leżącej Elian . Miała taki nienaturalny wyraz twarzy.
Nagle dziewczyna złapała mnie za ramię jednocześnie stwarzając mi straszny ból w czaszce.
-Oni wiedzą , ukrywali to przed nami tak długo. Wszyscy krzyczą. Musimy się dowiedzieć, to jest nieuniknione. Prawda wydostanie się z mroku. - wyszeptała Elian prosto do mojego ucha po czym uwolniła moje ramię ze swojego niesamowicie mocnego uścisku.
-Elian... Co to ma znaczyć!? - wydarłam się przyjaciółce prosto w twarz po tym jak otworzyła oczy a jej twarz znów przybrała swój zadziorny wyraz.
Zupełnie nie pomyślałam wtedy o tym co powiedziała .
-Ciii. - szepnęła i wskazała w kierunku drzwi.
Wsłuchałam się w ciszę i za chwilę usłyszałam głos Ellie , rozmawiała z kimś przez telefon.
-Ona ma już wizję. Tak jestem tego pewna Klaus. - mówiła przyciszonym głosem kobieta.
Rozmówca miał nie znane mi imię , nie miałam pojęcia z kim ona rozmawia.
-Jeśli Elian zorientuje się w tym wszystkim , Santana dowie się przed swoim początkiem. - po głosie Ellie można było wywnioskować iż kobieta pomimo swojego drżącego głosu cieszy się z tego co mówi.
-O czym ona piepszy!? - zapytałam zdenerwowana Elian.
- Zamknij się i słuchaj! - skarciła mnie dziewczyna , która z grobową miną słuchała nienormalnej konwersacji.
- Klaus do cholery! Gromen tu nie pomoże! To koniec. Prawda przebiła się przez mrok. - wykrzyknęła Ellie.
Słysząc słowa które przed paroma minutami wypowiedziała Elian sparaliżował mnie strach. Gdy uświadomiłam sobie ,że Ellie wymieniła nazwisko Riana chciałam krzyknąć jak najgłośniej potrafię , na szczęście Elian powstrzymała mnie od tego kładąc swoją lodowatą rękę na moich ustach.
- Czemu jesteś taka zimna ? - zapytałam wyrywając się dziewczynie .
-To nie rozmowa na teraz. Nie możemy zostać w tym domu .- szepnęła i złapała mnie za rękę.
- A niby dlaczego? O co do cholery tu chodzi?! - zaczęłam wydzierać się w niebo głosy patrząc morderczym wzrokiem na przyjaciółkę.
-Sama nie wiem! Santana , nic z tego nie rozumiem tak jak ty. - odpowiedziała brunetka patrząc na mnie swoimi czarnymi jak węgiel oczami. -Nie wiem ale czuję ,że teraz ten dom nie jest dla nas bezpiecznym miejscem.
Doskonale wiedziałam ,że błękit moich oczu potrafi przeszywać ludzi i sprawiać ,że mówią coś czego wcale nie chcą wyjawić.
Takim właśnie wzrokiem spojrzałam na Elian , ale ta pokręciła tylko przecząco głową i powiedziała.
-Nie działa to na mnie. Nigdy nie działało. Wiesz o tym. - jej stanowczy ton zdziwił mnie w tym dniu chyba najbardziej.
Elian nigdy tak nie mówiła, zawsze zwracała się do wszystkich wesołym pewnym siebie głosem księżniczki, ale nigdy nie słyszałam przez te wszystkie lata by mówiła tak stanowczym oraz ostrym głosem.
Postanowiłam jej już nic nie mówić tylko wyjść z domu. Nie robiłam tego z powodu strachu przed Elian ale z tego iż sama zaczęłam czuć w domu dziwny chłód.
Po cichu wybiegłyśmy z domu kierując się w stronę parku ale widok chłopaka zmienił nasze plany.
-O mój boże on wszedł do twojego domu! - powiedziała Elian głośnym szeptem.
-Wiem, ale wydawał się nas nie widzieć. - powiedziałam zdezorientowana.
-Nie ważne, idźmy. - powiedziała Elian i mocno złapała moją rękę.
Nie stawiałam żadnego oporu. Chciałam jak najszybciej uciec z tego popapranego miejsca.
![]() |
| Mam nadzieję ,że nie wszyscy domyślają się ciągu dalszego :) To ma być wielka tajemnica. |
![]() |
| ''Nie działa to na mnie. Nigdy nie działało.'' ~ Elian. |
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Rozdział 1
-Santana ! Wracaj ! Poczułam jak łapie moją dłoń i przyciąga mnie do siebie.
- Rian prosze.. - spojrzałam na niego błagalnie.
-Ja prosiłem zbyt długo. - wyszeptał i bezproblemowo wpił się w moje usta.Jękłam z przerażenia przed reakcją wszystkich oraz z rozkoszy.
On nie miał sumienia.
-Santana! Wstawaj do cholery! Ile ty możesz spać?! - usłyszałam głośny krzyk z dołu.
-Długo - mruknęłam po czym przewróciłam się na drugi bok.
Najchętniej spałabym cały dzień .Chciałam wrócić do świata moich marzeń gdzie Rain jest cały mój. Wstałam i powoli zeszłam na parter
.-Dooobry - ziewnęłam przeciągle siadając na krześle przy stole.
-Masz pół godziny by wyszykować się do szkoły - warknęła Ellie.
-Zdążę - odpowiedziałam po czym powlokłam się do łazienki.
***
-Witaj Santi - wykrzyknęła Elian z udawanym uśmiechem.
- Tylko się nie wydzieraj , rozwala mi łeb. - mruknęłam do przyjaciółki otwierając szafkę.
-Nie będę. - odpowiedziała patrząc na mnie wesołym wzrokiem, po czym dodała - To będzie dla ciebie wystarczającą karą. - wskazywała za moje plecy.Przełknęłam ślinę domyślając się co za chwilę zobaczę.Nie zawiodłam się na swojej intuicji.
- Nie rusza mnie to - warknęłam do przyjaciółki po czym ruszyłam przed siebie.
-Czyżby? Nie rusza cię już widok Riana całującego się z Laną?- drążyła Elian.Mimo że byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami odkąd skończyłyśmy 6 lat , Elian uwielbiała wbijać mi w plecy nóż noszący nazwę ''RIAN'' .
-Nie, Rian jest już dla mnie przeszłością. - powiedziałam beznamiętnie po czym weszłam do klasy, zostawiając przyjaciółkę na korytarzu.Poszłam na koniec klasy , założyłam słuchawki i czekałam na początek nudnej lekcji biologii.
Pan Philips jak zawsze wygłaszał swoją mowę z nadzieją ,że ktokolwiek go słucha.W czasie gdy ja nuciłam swoją ulubioną piosenkę do klasy wszedł chłopak w kapturze . Ściągnęłam słuchawki i zaczęłam słuchać co też nauczyciel ma zamiar powiedzieć chłopakowi.
- Dzień dobry panie Gromen. - przerwał swoją monotonną przemowę Philips - Które to już pańskie spóźnienie w tym tygodniu?- zapytał ironicznie pewny siebie.
- Nie wiem, myślałem ,że to Pan zapisuje każdą moją wpadkę z nadzieją iż wszystkie nastolatki w szkole zaczną na pana patrzeć gdy mnie wyleją. - odpowiedział równie ironicznie chłopak , po czym ruszył na koniec klasy.Gdy szedł wszystkie dziewczyny zebranie w klasie odprowadzały go wzrokiem do ławki .
Właśnie, do ławki. Tylko,że nie było żadnej wolnej.
Żadnej oprócz miejsca obok mnie.
-Hej. - powiedział chłopak siadając obok mnie.
- Cześć Rian - odpowiedziałam starając się zachować spokój.
- Widzę ,że jesteś tak bardzo zainteresowana lekcją ,że postanowiłaś jej nie słuchać. - zaśmiał się wskazując na mój telefon do którego podłączone były bordowe słuchawki.
- Tak, ale twoje pojawienie się na niej zbużyło mój plan. - warknęłam nie przyjemnie . Za wszelką cenę chciałam zniechęcić go do rozmowy ze mną.
- Ohh , naprawdę? Przepraszam Santi. - puścił mi oczko, a ja poczułam jak zalewa mnie fala ciepła gdy wypowiedział troskliwie skrót mojego imienia.Musiał zauważyć moje purpurowe policzki bo przybliżył swoje usta do mojego ucha po czym wyszeptał- Pięknie wyglądasz gdy się rumienisz.
-A wiesz co to oznacza? - serce biło mi jak oszalałe a ciało drżało czując ciepło bijące od chłopaka.Pokręciłam przecząco głową .
- To znaczy ,że muszę częściej być obok ciebie . - mruknął przysuwając swoje krzesło tak blisko by mógł naprzeć na mnie swoim ciałem.Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu głęboko w oczy.Jego wzrok przeszywał mnie całą.
Czułam się jakbym była uwięziona przez jego mroczne błękitne oczy.Nagle jego wzrok padł na moją pulsującą tętnicę.
W jego oczach zobaczyłam przerażający mrok.
-Rian ...- wyszeptałam łapiąc chłopaka za rękę.
- Tak? - podniósł wzrok i uśmiechnął się do mnie szeroko.
-Wszystko dobrze? - zapytałam zdziwiona jego szybką zmianą wyrazu twarzy.
- Oczywiście Santi. - zaśmiał się , przełykając ślinę.
Wyciągnął z plecaka butelkę energetyka.Gdy pił kropla napoju spłynęła mu po brodzie i padła na blat ławki.
Przez resztę lekcji patrzyliśmy jak zahipnotyzowani na Pana Philipsa.Gdy zadzwonił dzwonek ogłaszający przerwę Rian wstał , zebrał swoje rzeczy spojrzał na mnie i powiedział - No to do następnej biologii Santi - uśmiechnął się i wyszedł z klasy.
Siedziałam w ławce oszołomiona . Rian, ten Rian Gromen rozmawiał ze mną jakby .... FIRTOWAŁ ! Nie możliwe a jednak.
-Santana do cholery jasnej ! Co z tobą dziś jest?! - z zamyślenia wyrwało mnie melodyjne wrzeszczenie Elian.
- Już idę.- powiedziałam wstając z krzesła.
Miałam już wychodzić z klasy gdy przypomniałam sobie o kropli napoju Riana.
- Czekaj. - powiedziałam do Elian i starłam palcem czerwony płyn.Zapamiętam tamten smak już do końca życia.
Rain nie pił energetyka o smaku czereśni , pił coś zupełnie innego. Coś co swoje wytłumaczenie miało daleko w przyszłości .
- Santana, wszystko okej? - zapytała Elian widząc moje poker face na twarzy.
- Wszystko perfekcyjnie. - odpowiedziałam , nie chciałam mówić jej o tym wszystkim .
Na pewno nie teraz, gdy sama nie wiedziałam co tak na prawdę się stało.
Czemu Rian ze mną tak rozmawiał, czemu patrzył na moją szyję takim mrocznym i głodnym wzrokiem, i czemu to co pił smakowało jak ... Wyszłyśmy ze szkoły na błonia by usiąść na fontannie i złapać trochę świeżego powietrza . Wokół pełno dzieciaków z młodszych klas wygłupiali się , gadali , biegali i robili wiele innych rzeczy.Nagle mój wzrok padł na wysokiego bruneta obejmującego szczupłą blondynkę .
Rian spojrzał na mnie a gdy nasze spojrzenia się spotkały odwrócił wzrok.
Nie rozumiałam.
W szkole pomimo że Lana i Lindia uważały inaczej rządziłyśmy ja i Elian. Jej to odpowiadało ale dla mnie nie miało różnicy kto jest lepszy, mimo tytułu królowej nie miałam tego czego pragnęłam JEGO. Gdy Elian gadała jak nakręcona ja spojrzałam w górę na logo naszego liceum . Przez dłuższą chwile próbowałam przeczytać co na nim piszę.Litery wydawały się przesuwać . Gdy wreszcie byłam w stanie przeczytać napis , zszokowało mnie to co przeczytałam . Powtarzałam czytanie kilkanaście razy ale wciąż wychodziło to samo.
Składałam litery , sylabowałam ale nie wychodziło nic innego.
To co przeczytałam nie było nazwą naszego liceum która zawsze się tam znajdowała.Widniał tam napis który przyprawiał mnie o dreszcze: MROK![]() |
| Mam nadzieję ,że nie polecą hejty xd Pracowałam nad nim cały dzień nie licząc tego ile razy przez przypadek sie usuwał :) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




